My się znamy?

Jak dobrze poznać kogoś i po czym możemy oficjalnie stwierdzić, że wolno nam się nazwać czyimś przyjacielem?
Zdaję sobie sprawę, że kolejny raz zaczynam od pytania, ale od czego zacząć lepiej niż od zagwostki (tak, zagwostki), z którą naprawdę chcemy się uporać?

Być może ciężko w to czasem uwierzyć, ale liczba moich przyjaciół nie wykracza poza liczbę palców jednej ręki. Poprzez 21 krótkich lat mojego życia powoli uczę się rozpoznawać czym jest Przyjaźń. Trochę to zabawne, bo poprzez mnóstwo etapów, które przeszłam wydawało mi się, że odpowiadałam na to pytania zdecydowanie zbyt wiele razy, ale za każdym razem pomogło mi to dowiedzieć się czegoś nowego.
Zastanawiam się czasem nad podziałem kolega-przyjaciel. Oglądając amerykańskie seriale, gdzie wszyscy nazywają siebie nawzajem "friend" nie staramy się kategoryzować relacji z tą osobą. W polskim języku jednak sprawa wygląda odrobinę inaczej.
Sami przyznajcie, znaleźliście się kiedyś w sytuacji, gdzie spędzaliście czas z dobrze sobie znanym człowiekiem i w międzyczasie "wpadliście" na inną osobę, która również nie jest wam obca? Zapewne nie raz.
Moje kolejne pytanie brzmi zatem: ile razy przedstawiając te dwie osoby sobie nawzajem zatrzymaliście się, żeby przemyśleć, czy przedstawić ją/ jego jako kolegę czy przyjaciela?
Mnie zdarzyło się to nie raz. Prawdopodobnie w 90% przypadków zdecydowałam się na tą drugą opcję, żeby też wspomniana osoba nie poczuła się urażona umniejszaniem ważności naszej relacji.
Myślę o tych osobach i zastanawiam się, co teraz robią. Czy też czasem wspominają "stare dobre czasy" i cieszą się, że wszystko co się stało miało swój cel? Ja tak uważam.
Pewne sytuacje muszą się wydarzyć, żeby pomóc nam spojrzeć w innym świetle na te nowe.
Kiedyś przyjacielem nazwałabym każdą osobę, z którą dobrze mi się rozmawiało, widywałam się z nią co najmniej raz w tygodniu, regularnie wymienialiśmy newsy na Facebooku czy, jak wcześniej, na Naszej Klasie.
Teraz jednak staram się bardziej doceniać moich przyjaciół. Wiem, że droga jeszcze długa, bo gdyby istniała gdzieś we Wszechświecie lista najbardziej samolubnych osób wpisałabym swoje nazwisko na pierwszej pozycji bez wahania, ale ciągle nad tym pracuję.
Trzymam przy sobie te osoby, które mają na mnie dobry wpływ. Te, dzięki którym staję się lepszą wersją siebie. Które popychają mnie do rzeczy, nad którymi zbyt długo się zastanawiam. Które podziwiam za ich determinację, wiarę w siebie i innych, siłę, ale w tym samym czasie swojego rodzaju finezję, delikatność i dobroć.
Miłość można czasem dać z wielką łatwością: można kochać serial telewizyjny, zespół muzyczny, zapach, miejsce, czynność, przedmiot - ale już nie tak łatwo się z nimi zaprzyjaźnić.
Lubię poznawać moich przyjaciół. Jest w tym jakaś magia - znasz kogoś "tyle lat" i po upływie jakiegoś czasu dowiadujesz się znów czegoś nowego. I wtedy poznajesz tą osobę na nowo i przypominasz sobie, dlaczego zacząłeś/ zaczęłaś się z nią przyjaźnić. Lubię słuchać muzyki, którą lubią (może nie zagłębiać się w całą dyskografię, ale zrozumieć główny przekaz), oglądać filmy i seriale, które wywarły na nich ogromny wpływ, oglądać ich zdjęcia i zdjęcia zrobione przez nich. Najbardziej jednak (jak nietrudno się domyślić) lubię czytać. Lubię czytać to, co oni lubią i to, co sami piszą. Osobiście, to w słowach znajduję najwięcej wspomnianej magii, najłatwiej mi wtedy postawić się w skórze drugiej osoby i popatrzeć dookoła z ich perspektywy. O to chyba chodzi w przyjaźni - żeby rozumieć siebie nawzajem i akceptować to, co widzimy.
Kto wie, może uda nam się odkryć, że bliska nam osoba, która świetnie rysuje, projektuje i robi fantastyczne i prawdziwe zdjęcia potrafi wzruszyć nas kilkoma słowami na papierze?
Być może ta osoba, która ciężko pracuje na co dzień, żeby dowiedzieć się, czego tak naprawdę chce od życia i zapracować na osiągnięcie tego jest w głębi wrażliwa i brak jej kogoś, kto zaakceptuje takie zachowanie w jej codziennej postawie?
W słowach jest magia. Od zawsze w to wierzę i w najbliższej przyszłości nie zamierzam przestać.

Trochę magii ode mnie na dzisiaj: inspirujcie się nawzajem. Motywujcie się do czegoś lepszego, tak jak moi przyjaciele robią to dla mnie. Nigdy im się za to nie odwdzięczę, ale nie słyszę, by się o to upominali. Po prostu są.
To, na tym etapie życia, jest dla mnie przyjaźń.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Słuchać czy słyszeć?