A ja nie lubię Walentynek.
Chociaż nie jestem samotną kobietą w podeszłym wieku, pod której balkonem nieustannie całuje się inna para nastolatków (ja nie wiem skąd mi się to bierze). Jakoś zawsze ciągnęło mnie do buntu. Kiedy moi znajomi słuchali dubstepu, to ja rocka. Potem jak przeszli na rock, to ja uciekłam do popu. Jak koleżanki nosiły obcasy i spódniczki, to ja kupowałam glany. Potem, kiedy militarne buty nosili już wszyscy - kupiłam buty na obcasie. (do tematu, Kama, do tematu) 14 dzień lutego jest jednym z moich ulubionych dni na bunt. Ja wiem, że ludzie, którzy w "Święto Miłości" okazują sobie miłość na oczach wszystkich znajomych na Facebooku prawdopodobnie kochają się też nawzajem w inne dni roku, ale jakoś tak... Nie wiem no, razi mnie. Dlatego w tym roku Walentynki spędziłam urządzając babci imprezę urodzinową. Sprzątanie, gotowanie, pieczenie, spędzanie czasu z rodziną bardzo skutecznie odwracają uwagę od całej tej, powiem ładnie, farsy walentynkowej. Szczerze? Dla mnie bardziej roma...