A ja nie lubię Walentynek.

Chociaż nie jestem samotną kobietą w podeszłym wieku, pod której balkonem nieustannie całuje się inna para nastolatków (ja nie wiem skąd mi się to bierze).
Jakoś zawsze ciągnęło mnie do buntu. Kiedy moi znajomi słuchali dubstepu, to ja rocka. Potem jak przeszli na rock, to ja uciekłam do popu. Jak koleżanki nosiły obcasy i spódniczki, to ja kupowałam glany. Potem, kiedy militarne buty nosili już wszyscy - kupiłam buty na obcasie.
(do tematu, Kama, do tematu)
14 dzień lutego jest jednym z moich ulubionych dni na bunt. Ja wiem, że ludzie, którzy w "Święto Miłości" okazują sobie miłość na oczach wszystkich znajomych na Facebooku prawdopodobnie kochają się też nawzajem w inne dni roku, ale jakoś tak... Nie wiem no, razi mnie.
Dlatego w tym roku Walentynki spędziłam urządzając babci imprezę urodzinową. Sprzątanie, gotowanie, pieczenie, spędzanie czasu z rodziną bardzo skutecznie odwracają uwagę od całej tej, powiem ładnie, farsy walentynkowej.
Szczerze? Dla mnie bardziej romantyczne, pełne miłości i ciepła są Święta Bożego Narodzenia (ale to jest temat na inny dzień, bo jestem niestety chora na punkcie świątecznych ozdób, koców z reniferami, swetrów z choinkami i pingwinami, więc nawet nie będę kontynuować).
Po co święto miłości w lutym?  Niech to chociaż będzie lato, kiedy można przejść się w ciepły dzień na spacer, albo złota jesień - usiąść na ławce w parku i przekopywać spadające liście.
Nie, ktoś wpadł na to, żeby ogłosić świętem miłości dzień śmierci Świętego Walentego. Pod koniec zimy.
Po co? Dlaczego?
No właśnie, dlaczego? Po wpisaniu w królowej wszystkich encyklopedii - Wikipedii - hasła "Święty Walenty" wyskakuje taka oto historia:

"Walenty z wykształcenia był lekarzem, z powołania duchownym. Żył w III wieku w Cesarstwie rzymskim za panowania Klaudiusza II Gockiego. Cesarz ten za namową swoich doradców zabronił młodym mężczyznom wchodzić w związki małżeńskie w wieku od 18 do 37 lat. Uważał on, że najlepszymi żołnierzami są legioniści niemający rodzin. Zakaz ten złamał biskup Walenty i błogosławił śluby młodych legionistów. Został za to wtrącony do więzienia, gdzie zakochał się w niewidomej córce swojego strażnika. Legenda mówi, że jego narzeczona pod wpływem tej miłości odzyskała wzrok. Gdy o tym dowiedział się cesarz, kazał zabić Walentego. W przeddzień egzekucji Walenty napisał list do swojej ukochanej, który podpisał: „Od Twojego Walentego”. Egzekucję wykonano 14 lutego 269."

Pozwólcie, że powtórzę: "narzeczona pod wpływem tej miłości odzyskała wzrok".
To Święty Walenty dokonał cudu a ja o tym nic nie wiem? No dobrze, ale czy Jezus nie czynił cudów wcześniej? To czemu Wielki Piątek nie jest świętem miłości? Przecież ponoć Jezus oddał życie za wszystkich ludzi, a Walenty za swoją miłość do kobiety, która dzięki jego uczuciu odzyskała wzrok. Jeżeli święta w Polsce są chrześcijańskie, tak samo jak i patroni to czy Jezus nie powinien być patronem miłości?
Taka tylko drobna sugestia.
Ale serio, jeżeli ktoś raz sobie tak postanowił, to ja postanawiam, że mogę równie dobrze obchodzić święto miłości 15 kwietnia.
Wiecie co się wtedy stało?
Jack Dawson poświęcił swoje życie dla 11 Oscarów i 4 Złotych Globów.
Może to jest lepszy dzień na obchodzenie święta miłości? Koniec końców, tak naprawdę każdy dzień jest na to dobry.
Co myślicie?

Komentarze

  1. Wolę nie ustalać "dnia miłości" a spędzać spontaniczne miłe dni których się nie spodziewam a które będę długo wspominać :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Drogi gościu - zostawiając swoją opinię zachowaj szacunek dla innych.

Popularne posty z tego bloga

Słuchać czy słyszeć?